niedziela, 10 marca 2013

IV cz. Imagin z Larry'm

Wszystko co dobre, kiedyś się kończy :( 

[Oczami Harry'ego]

Louis i ja staliśmy na balkonie.
Obejmując swojego partnera przyłożyłem usta do jego szyi. Odwrócił się i zgrabnym ruchem dłoni odgarną włosy z mojej twarzy.

-Kocham Cię kocie - Wyszeptał

-Ja Ciebie bardziej- Powiedziałem zadziornym głosem

-Chcesz się o to bić ? - Zapytał i rzucił się na mnie

Tracąc równowagę upadłem na łóżko. Louis całował mnie po szyi. Po kolei zaczynałem odpinać  guzik po guziku jego koszuli. Gdy odzież leżała już na podłodze poczułem ciepły oddech na brzuchu. Spojrzałem. Przestraszony Lou wtulony był w mój tors.

-Kochanie co się stało?- Zapytałem patrząc mu w oczy

-Harry! Miałem straszną wizję! Proszę nie dopuść by się spełniła! Proszę! - Chłopak wielkimi oczami spoglądał na moje usta.

-Cokolwiek widziałeś obiecuję że nigdy się to nie wydarzy!-Uśmiechnełem się a Lou znowu i popchną mnie na łóżko.

Nagle usłyszeliśmy dzwonek do drzwi.
Zdziwieni patrzyliśmy w stronę wejścia. Przecież nikogo nie zapraszaliśmy, pomyślałem i zaczełełem ubierać spodnie.
Ktoś przed drzwiami bardzo się niecierpliwił dlatego nie fatygowałem mojego ukochanego.
Sam poszedłęm otworzyć. Idąc w stronę drzwi słyszałem coraz mocniejsze walenie. Lekko uchyliłem drzwi które brutalnie się otworzyły popychając mnie na półkę z butami.
Do domu wbiegł Zayn:

-Harry!Harry! O mój boże szybko ubieraj się ! -Spojrzał na mnie ubranego w same spodnie.

-Okej  stary! Mów co się stało.- Uspokoiłem przyjaciela.

-HARRY NIE MA TERAZ CZASU! [T.I] jest w szpitalu! - Powiedział poganiając mnie

-CO ?! JAK TO? Co się stało?! - W moim oku zakręciłą się łza

-Harry kocie! Co się stało! Mam tam iść? -Usłyszałęm troskliwy krzyk Louis'a

-Nie kochanie! Wszystko jest okej! Muszę na chwilkę wyjść, nie martw się! Wyśle ci sms'a o której wrócę!- Odpowiedziałeś na uspokojenie.

[Oczami Louis'a]
Usłyszałem krzyk Harry'ego i głośne trzaśnięcie drzwiami.
Zaniepokoiłem się. Ale ufałem mojemu partnerowi i nie wtrącałem się w jego sprawy.

[Oczami Harry'ego]
Jechaliśmy samochodem do szpitala.
Zayn jechał bardzo szybko ale mi nadal wydawało się że stoimy w miejscu. Zdenerwowany wbiegłem do szpitala. Mój przyjaciel zaprowadził mnie do pokoju w którym leżała [T.I.].
Lekarz zabronił mi tam wchodzić, ale jej zdrowie było dla mnie ważniejsze niż bełkot jakiegoś kolesia.

-[T.I] !!! - Wbiegłem do sali, była nieprzytomna. Uklękłem przy łóżku.

-[T.I] Trzymaj się! Będzie dobrze! Obiecuje. Nie możesz mnie zostawić słyszysz!  - Uniosłem głos.

Do pokoju przyszedł lekarz. Wyprosił mnie.
Zayn uspokajał mnie i tłumaczył dlaczego nie mogę wejść.
Czułem się potwornie. Serce mało nie wyskoczyło mi z piersi, a ręce trzęsły się nerwowo.
 Z moich oczu płynęły łzy. Nie zdawałem sobie sprawy jak bardzo mi na niej zależy dopóki nie uświadomiłem sobie że mogę ją stracić.
 Przypomniałem sobie że obiecałem napisać sms'a do Lou. Wyjąłem  telefon. Nie dawałem rady nawet go utrzymać. Poprosiłem Zayn'a o poinformowanie mojego partnera. Przyjaciel wziął telefon i wykręcił numer.

[Oczami Zayn'a]
Tak roztrzęsionego Harry'ego nie widziałem NIGDY.
 Ledwo potrafił cokolwiek zrobić. Poprosił mnie o poinformowanie Louis'a o całym zajściu. Dopiero w tedy dowiedziałem się że są parą. Troszkę mną wstrząsnęło ale nic do tego nie miałem. Cieszyłem się.
Wybrałem numer.

-Pi*pi*pi*pi

-Halo! Harry ? -Odezwał się głos w telefoni

-Emmm... Cześć tu Zayn! My się jeszcze nie znamy. Jestem przyjacielem Harry'ego. Miło mi cię poznać.

-Mi ciebie również. Dlaczego dzwonisz? - Zapytał

-To ja byłem u was w domu. Ja i Harry jesteśmy w szpitalu. Nasza przyjaciółka przeszła wypadek samochodowy, jest nieprzytomna. Twój partner bardzo to przeżył. Nie miał siły zadzwonić.

-O mój Boże! Jak to możliwe. Czy mam tam do was przyjechać? -Zapytał zatroskany chłopak.

-W tej ciężkiej chwili wsparcie jest jedynym co możemy mu dać. Proszę przyjedź jesteśmy w szpitalu przy ul. Galileusza 69 !

- Zaraz będę. Pi*pi*pi - Usłyszałeś dźwięk odkładanej słuchawki

A więc czekać , pomyślałeś, i wróciłeś do Harry'ego.

[Oczami Lou]
To było jak sen. W jednej chwili ja i Harry leżymy razem w łóżku a w drugiej jadę do szpitala. Nie mogłem uwierzyć w to co powiedział mi Zayn. Zaraz tam pojadę i sprawdzę co się stało. Ciekawe jak się czuję Harry.

[Oczami [T.I] ]
Otworzyłam delikatnie oczy.
Ostre światło zmuszało mnie do powrotnego zamknięcia ich.
Ktoś był w sali. Trzymał mnie za rękę. Odwróciłam wzrok. To Harry.
Spodziewałam się tam wszystkich, ale nie jego. Od jakiegoś czasu oddaliliśmy się od siebie. Dokładnie od momętu w którym powiedział mi że jest .... po prostu czuje jak tracę z nim kontakt.
Patrzył na mnie swoimi zielonymi oczami.
Widziałam błysk w oku kiedy zauważył że się obudziłam. Pobiegł po lekarza i resztę. Zaraz w pokoju zjawili się Zayn, moi rodzice i chłopak którego kompletnie nie znałam. Stał w rogu pokoju. Nie podchodził. Harry trzymał mnie za rękę.

poniedziałek, 4 lutego 2013

III cz. Imagin z Larry'm

Miłość Kwitnie, a My z Nią
Podaliśmy deser.
Louis popatrzył na mnie. Zostało już niewiele czasu. Rodzice pewnie zaraz wyjdą.
Postanowiłem zebrać się w sobie : 'Teraz, albo nigdy' Pomyślałem. Wstałem więc. Lou zrobił to
samo.
-Drodzy rodzice. -Powiedzieliśy razem.

-Chcielibyśmy wam coś powiedzieć.- Ich przestraszone miny mówiły same za siebie.

-A więc ja i Louis jesteśmy .... - zatrzymałem się na chwilę. Czułem jakby ktoś ścisnoł mi gardło sznurem. Mój głos był coraz bardziej zachrypnięty ze strachu.  Mój partnej dokończył:

-A więc ja i Harry jesteśmy Parą. -Oznajmił.



Nasi rodzice patrzyli na nas wielkimi ze zdumienia oczami. Nagle rodzice Louis'a poderwali się z miejsca i szybkim krokiem bez pożegnania wyszli.

Moja mama zawołała nas do siebie i obdarzyła ciepłym uśmiechem.

-Moi kochani.Jeśli się kochacie...- przerwała by złapać oddech i otrzeć łzy które napływały jej do oczu.

-Nic nie stoi wam na drodze do rodości. ciesze się waszym szczęściem i mam nadzieję że wszystkie problemy jakie was spotkają przejdziecie razem. Gdybyście jednak zwontpili w wasze uczucia wiecie gdzie mnie szukać. Nie mogę przecież pozwolić by mój syn popełnił błąd rozstając się z tak wspaniałym chłopakiem jak ty Louis'ie - Zachichotała cicho potem zwróciła się do Lou:

-A ty mój drogi nie marw się rodzicami. Prędzej czy później to zrozumieją. To dla nich wielki szok. Ale wierz mi wszystko się ułoży.- Zbliżyła się do nas i pocałowałą nas w czoła.
Nic nie mówiąc uśmiechnełem się ciepło i odprowadziłam mame do drzwi. Mama jeszcze raz na pożegnanie posłała nam jedno ze swoich matczynych spojrzeń i wyszła.

Zamknełem drzwi i wraz z moim partnerem usiadłem na kanape.
Oboje nie mogliśmy się pozbierać po tym co się stało. Po 10 minutach wzieliśmy się za sprzątanie. Potem poszedłem się wykompać.
Pogrążony w myślach i otulony ciepłem wody lejącej się po moim ciele nie usłyszałem że Louis wszedł do łazienki. Zamknełam oczy.
Nagle poczułem na swoich pośladkach zimny dotyk. Odwróciłem się i zanim zdążyłem się zorientować zostałem pocałowany i wepchnięty w głąb kabiny.
Namiętny pocałunek trfał dosyć długo. Woda kóra cały czas lała się z prysznica spływała nam po twarzach i moczyła włosy. Kiedy oderwałem się z uścisku Louis'a popatrzyłem mu w głęboko w oczy. Nasze czoła zetkneły się. A nasze Nagie ciała zwarły się z jedną całość. Czułem że znalazłem tą osobe na świecie przy której będę szczęśliwy. Znów się zamyśliłem. Z przemyśleń wyrwała mnie seria pocałunków w szyję. To tam Louis najbardziej lubił mnie całować. Moja dłoń zsuwała się ze śliskich pleców chłopaka. Jego ręce które oparł o brzuch również długo nie pozostały na miejscu. Postanowiliśmy wyjść z pod prysznica.
Otarliśmy się ręcznikami i poszliśmy do sypialni.

Byłem padięty po całym dniu.Tyle wrażeń i emocji. Chciałem iść spać. Louis na szczęście zrozumiał to bo również był wyczarpany.
[Oczami Louisa]
Obudziłem się rano. Było już po 10.
Wyciągnełem rękę. Harry'ego nie było. Pośpiesznie wstałem i rozejrzałem się po pokoju. 
 Było pusto. Poszedłem do kuchni. Zastałem tam syto zastawiony stół i mojego chłopaka pichcącego śniadanie.
Złapałem go od tyłu. Loczek podskoczył ze strachu. Odwrócił się i mnie przytulił. Było to bardzo miłe z jego strony że zrobił mi taką niespodziankę. 'Jestem farciarzem' Pomyślałem. Mam wspaniałego kochającego chłopaka, dom, miłość i wszystko czego tylko zapragnę. Jedyna kwestia to rodzice.Miałem nadzieję że zrozumieją i predzej czy później zadzwonią.Możliwe że tylko łudziłem się na coś co miało nie nastąpić, ale nie chciałem teraz o tym myśleć. Była sobota. Siedząc przy stole ja i Harry rozmawialiśmy o planach na popołudnie. Zaproponowałem Harry'emu że zrobię mu niespodziankę. Gdy byliśmy już kawałek drogi od domu, zawiązałem mu oczy. Prowadziłem go uważając by nie upadł.

Po 10 minutach dotarliśmy na miejsce.
Odwiązałem chłopakowi oczy.

To była TA polana. Właśnie ta polana na które się poznaliśmy. Ta sam rzeka i kamień. I ta sama chuśytawka zawieszona na górnej gałęzi drzewa. Harry usiadł na niej by jeszcze raz przypomnieć sobie ten wspaniały dzień w którym nasze życie nabrało koloru.Usiadłem mu na kolanach. Zaczeliśmy rozmawiać, śmiać się i wygłupiać. Biegaliśmy po łące trzymając się za ręce. Jak dzieci. Które nie mogą bez siebie żyć.

Podeszliśmy do drzewa.
Oparliśmy się o kamień.
Wyciągnełem z kieszeni mój scyzoryk który kiedyś dostałem od ojca i wyryłem na drzewie nasze inicjały. Harry otoczył je w serce poczym rozcioł sobie opuszek palca i 'nazmaczył' litery mojego imeinia i nazwiska. Tak samo zrobiłem ja z jego skrótami.
Tego dnia poprzysięgliśmy sobie miłość wieczną. 'Chodźby niewiem co się stało Harry i Louis na zawsze razem pozostaną' Takie oto hasło napisaliśmy na karteczce i włożyliśy pod kamień. Postanowiliśmy wrócić do domu.
 Robiło się już ciemno. W stosunkowo którkim czasie dotarliśmy do domu. Wyszliśmy na balkon. Noc byłą piekna, chodź troszkę chłodnawa. Ale w ramionach Hazzy było mi ciepło i bezpiecznie.


niedziela, 27 stycznia 2013

II cz Imagin z Larry'm

Nic i Nikt nas nie rozdzieli !


Położyłem się obok młodszego partnera.
Jeszcze nikt nie wiedział o naszym związku ale już niebawem planowaliśmy powiedzieć rodzinie i znajomym.
Gdy tak lerzeliśmy. Poczułem ciepły oddech na swojej szyi i ciepły dotyk rąk na plecach. Harry Przysunoł mnie do siebie.Delikatnie pogładził moje brązowe włosy i złożył na moich ustach delikatny lecz bardzo czuły pocałunek.
Gdy wstaliśmy poszedłem zrobić śniadanie. Zaspany Hazza przyszedł w szlafroku pod którym zauważyłem jego nagie ciało. Z głupawym uśmieszkiem na twarzy Podszedł i pomógł mi w przygotowaniach do posiłku.Siedząc i jedząc, nasza rozmowa zeszła na tor naszego związku.
Nie wiedziałem jak powiemy o tym mojej mamie która była bardzo religijna i nie pochwalała związków homoseksualnych.
Nie przeszkadzało mi to jednak.
Uważałem że ja i Harry jesteśmy w zwyczajnym związku. Kochaliśmy się a więc nie widziałem przeciwwskazań abyśmy nie byli ze sobą. Ale jednak kiedyś musieliśmy się ujawnić. Po śniadaniu poszliśmy do parku. Tym razem bardzo odwarznie kroczyliśmy alejkami trzymając się za ręce. Unikaliśmy ciekawskich spojrzeń ludzi, których niegdyś tak bardzo się bałem. Dzięki Harry'emu otworzyłem się na ludzi. Byłem bardziej śmiały i gotowy bronić swojego zdania. Byłem, mu zato wdzięczny.
Usiedliśmy na ławce. Popatrzyłem na Hazze.
Był szczęśliwy ale przygnębiony. Jego wzrok wpatrzony był w drzewo. Położyłem mu rękę na policzku. Ocknoł sie i popatrzył mi w oczy.

-Harry! Co się dzieję? - Zapytałem zmartwiony.

-Wszystko dobrze. Tylko ehhh.... - Patrzył na mnie wzrokiem kogoś kto musi podjąc trudną decyzję.

-Wszystko co robie, robię dla siebie. Nigdy nie myśle o innych. A może lepiej by było gdybym zniknoł z twojego życia. W tedy nie musiałbyś prowadzić tej trudnej rozmowy z matką i ryzykować że cię zato znienawidzi!!! - Z podniesionym głosem powiedział do mnie Harry.

Widziałam na jego twarzy wymalowaną złość, radość i smutek. Było mi go żal.

-Harry, Kocie! - Posłałem mu ciepły uśmiech. - Wiesz że to niema znaczenia. Kocham Cię a innym nic do tego. Jestem gotowy na wiele. ale napewno nie na rozstanie z tobą.

Buzia chłopaka pojaśniała. Ale nadal widziałem w jego oczach zakłopotanie.
By oficjalnie go przekonać że mówię prawdę. Usiadłem mu na kolanach i pocałowałem go w prost w usta.Wiedziałem że Harry lubi gdy go całuję. Miałem rację. Szerok się uśmiechnoł i dał się namówić na spacer.

Poszliśmy do sklepu. Postanowiliśmy że zaprosimy naszych rodziców na kolację i tam im wszystko powiemy. Kupiliśmy potrzebne produkty i wróciliśmy do domu. Harry zadzwonił do swojej mamy a ja po swoich rodziców. (Harry miał tylko mamę ale nigdy o tym nie rozmawialiśmy).
Zgodzili się! Przyjdą o 19. Była 15:30 więc stwierdziłem że spokojnie zdążymy.



[Oczami Harry'ego]

Bałem się. Tak cholernie się bałem reakcji mamy Lou. Moją mamę znałem i wiedziałem że dobrze to zniesie. Ale mama Louisa? Nie znałem jej. nie wiedziałem jak zareaguje. Czy znienawidzi swojego syna. Czy raczej mnie? W mojej głowie roiło się wiele myśli. Pojawiało się tak wiele pytań na które odpowiedzieć mi mógł tylko Czas. Zdenerwowany pomagałem Louis'owi robić kolację. W głębi serca cieszyłem się że jesteśmy razem. Wiedziałem że po tym wieczorze wszystko się zmieni. Tylko jeszcze nie wiedziałem czy na dobre czy na złe. Stół był już zastawiony. Jedzenie przygotowane. Ja i mój partner byliśmy szykownie ubrani. Podszedłem do niego :

-Kochanie! Posłuchaj. bez względu co się tutaj dzisiaj wydarzy.... - Przerwałem na chwilkę

-Chcę żebyś wiedział że cię kocham. I jeszce raz powtarzam. Nikt i nic tego nie zmieni. - Pocałowałem go.
Nasz pocałunek był głęboki tzn bardzo emocjonalny. Choć był to tylko pocałunek, czułem więź która się między nami zrodziła przez te pare dni związku. Wszystko co razem przerzyliśmy przeleciało mi przed oczami. Myśl przerwał mi dzwonek do drzwi.
Popatrzyłem przez wizjer. To była moja mama. Lou schował się w kuchni. Otworzyłem drzwi i pomogłem jej się rozebrać. Zaprowadziłem ją do salonu. I zaczeła się rozmowa.

-Piękne mieszkanie. Sam tu tak mieszkasz? - Na jej twarzy widziałem ciepły i serdeczny uśmiech. Pełen matczynej miłości.

-Nie mamo. Chciałem ci kogoś przedstawić. Ale to dopiero za chwilkę. - Powiedziałem z lekkim zdenerwowaniem w głosie.

Moja mama znów się uśmiechneła.
Usłyszałem dzwonek do drzwi. To zapewne rodzice Lou.
Nagle moje serce zaczeło bić jak oszalałe.
Miałem wrażenie że jego bicie słyszą wszyscy w koło.
Na korytarzu Louis rozmawiał ze swoimi rodzicami, którzy zadawali te same pytania co i moja mama a chłopak odpowiadał na nie tak samo jak ja.

Louis wprowadził rodziców do salonu. Jego ojciec odrazu zmierzył mnie wzrokiem. Usiedliśmy przy stole. Zapadła niezręcza cisza. Aż w końcu Moja mama zwróciła się do mnie.

-A więc Harry. Może przedstawisz mi kolegę. - Zmieszany wstałem i powiedziałem:

-Mamo. to jest Louis. Studiujemy i mieszkamy razem. - Powiedziałem z wymuszonym uśmiechem na twarzy.

- O . Witaj Louis'ie. Mój syn nigdy nie wspominał że ma współlokatora.Za to często opowiadal mi o jego miłości. Mam nadzieję że ją dzisiaj poznam. -Na jej twarzy znowu pojawił się ten ciepły uśmiech który znałem z dzieciństwa.

Rodzice Lou nie spuszczali mnie z oczu.
Czułem się bardzo niezręcznie dlatego popatrzyłęm na Louis'a. On też był bardzo spięty. On również postanowił mnie przedstawić.

-Mamo, Tato ! Poznajcie Harry'ego. Tak jak wcześniej wspominał studiujemy i mieszkamy razem. Oraz łączy naz wyjątkowa relacja.

Rodzice mojego wybranka uśmiechneli się. Miałem wrażnie że mnie polubili ale nie wiedziałem jak zareagują nawieść o naszym związku.

niedziela, 13 stycznia 2013

I Cz. Imagin z Larry'm

Od chwili kiedy cię ujrzałem !


Był słoneczny dzień który postanowiłeś dobrze wykorzystać.
Pszedłeś na spacer do lasu. Było cicho i spokojnie. Ptaki ćwierkały ci nad głową.Czułeś się wpaniale. Pod pachą niosłeś koc który postanowiłeś rozłożyć na polanie niedaleko rzeczki.

Pogrążony w myślach nie zaóważyłeż że ktoś inny również jest na łące. Był to chłopak o zielonych oczach i brązowych lokowanych włosach. Przysiadł się do cb. Gdy otworzyłeś oczy aż wrzasnełeś z przerażnia na co chłopak cicho zachichotał.

-Cześć, jestem Harry a ty ? - Powiedział cicho chłopak

-Emmm.. Cześć ! Jestem Louis. Miło mi Cię poznać.- Powiedziałeś lekko zaskoczony z uśmiechem na twarzy.

Poczułeś w sobie coś co czueś już wcześniej wobec innego chłopaka. Długo w tedy nad tym myślałeś ale nie doszedłeś do sęsownych wniąsków.Jedynym realnym wytłumaczeniem była twoja Homoseksualność której jeszcze w sobie nie odkryłeś.

Z mieszanymi uczuciami rozpoczełeś rozmowe z chłopakiem. Wydawał się bardzo miły i sympatyczny.
Zostaliście przyjaciółmi. Z każdym dniem oraz bardziej ci na nim zależało!
Czułeś się dziwnie myśląc o swojej orientacji. Zawsze zastanawiałeś się dlaczego nigdy nie pociągała cię kobieta. Myślałeś ża nie spotkałeś jeszcze odpowiedniej ale twoje spekulacje okazały się mylne.Codziennie myślałeś nad sobą i codziennie coraz bardziej przekonywałeś się że twój homoseksualizm może być najlepszym co cię w życiu spotkało.

Pozostała tylko kwesta Harry'ego. Przyjaźniliście się. Nie mogłeś mu powiedzieć że się w nim zakochałeś. W tedy wasza przyjaźń mogła się skończyć, a twoje serce nie wytrzymało by tego.



[Oczami Harry'ego]

Wiedziałeś kim jesteś ale mimo tego nie potrafiłeś opanować uczucia jakim darzyłeś Lou. Byliście bliscy sobie a ty nie chciałeś tego zniszczyć. Ale kiedyś musiał być ten 1 raz. Postanowiłeś powiedzieć Louis'owi co czujesz. Zadzwoniłeś do niego i umuwiliście się w parku. Czekałeś na ławce na której zawsze siedzieliście i karmiliście gołębie. Louis krzyczał w tedy : Kevin ! I śmiał się głośno.

Louis przyszedł.!Lekko zdenerwowany usiadł na ławkę. Nie popatrzył na ciebie ani na chwilkę. Wydało ci się do dziwne więc wyciągnełeś rękę i podałeś mu ją. On strachliwie ją uścisnoł i popatrzył na ciebie wzrokiem pełnym miłości. Ale nic nie mówił. Zaczełeś:

-Lou ! Ja wiem że jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi ale ....

Nie dokończyłeś bo Louis niebespiecznie się do cb zbliżył. Próbowałeś dokończyć :

-No ale ...... Ja eee..... ! Jets coś o czym nie wiesz.... ! Póbowałem ci kiedyś powiedzieć ale ... !- Było ci trudno. Bardzo trudno ale spróbowałeś ponownie:

-Lou ja jestem ...... ! - Nie mogłeś wyksztusić ani słowa . Louis ponownie się do ciebie zbliżył :

-Ja też cię kocham Harry ! I złożył na twoich ustach słodki pocałunek którego nie zapomnisz do końca życia. Przestraszony ale również zadowolony z tego co się stało postanowiłeś skończyć urwaną wcześniej myśl:

-Ty też jesteś ..... Taki jak ja ? -Zapytałeś patrząc mu w oczy.

-Nie wiem kim jesteś ale wiem jedno .... Że cię kocham ! - I ponownie cię pocałował.

Jego usta były ciepłe a w jego ramionach czułęś się bezpieczny. Postanowiliście zamieszkać razem. życie codzinne nabrało całkiem nowego znaczenia dla was obojga. Do tej pory nie spotkaliście osoby tak podobnej do was. Nie wiedzieliście jak to jest budzić się obok ukochanej osoby i przy niej zasypiać. Od teraz rozpoczeliście nowe życie obok siebie.

{*******}

Nastał poranek. Wakacje się skończyły więc musiałem wstawać na uczelnię. Jednak to nie było takie proste.
Kiedy zadzwonił mi budzik postanowiłem się ubrać. Gdy tylko podniosłam się z łużka poczułem że coś ciągnie mnie spowrotem.
To Harry. Jego rozczochrane loki opadały mu na twarz! Tak śmiesznie wyglądał. Zachichotałem cicho i spowrotem wszedłem do łużka. Przytliłem Go ! Odgarnełem włosy z jego pięknej buzi i pocałowałem w pół śpiącego chłopaka. Ale on był bardziej rozbudzony niż ja. Złapał mnie za rękę i przyciągnoł bliżej siebie. Nasze nagie ciałą się spotkały. Na czole poczułem kropelki potu które nerwowo spływały mi po twarzy. Partner otarł mi je ręką i nie pytając o nic Zaczoł całować mnie po szyi. Bardzo mi się to podobało ale została jeszcze szkoła. Sięgnełem po telefon. Zdezoriętowany Harry patrzył co robię. Zadzwoniłem do Niall'a że musze zostać dzisiaj w domu i żeby przyniusł mi notatki. Kolega zgodził się chętnie a ja wróciłem do Harry'ego.

Imagin z Harry'm ♥

Była jesień!
Szłam parkiem. Kopałam kolorowe liście które delikatnie wirowały na wietrze. Mój humor nie był dobry bo właśnie żucił mnie chłopak!
Było mi szkoda tego corazem przeżyliśmy. Było nam wspaniale. Nie wiem co się stało.Może brak czasu a może inna osoba oddzieliła nas od siebie?! Ale to  już nie ważne. Rozstaliśmy się na
dobre !!!

Idąc środkiem alejki pogrążona w smutku nagle na kogoś wpadłam. Był to przystkojny Chłopak o zielonych oczach i burzą loków na głowie.Uśmiechnoł się i przeprosił
chodź tak naprawdę to nie była jego wina.Bardzo mi się spodobał więc postanowiłam zagadać. Widząc że nie jestem zbytnio szczęśliwa nie pytając o nic zaprosił mnie na kawę.

Było wspaniale.Dopiero zerwał ze mną chłopak a ja już o tym zapomniałam . Teraz moje serce biło dla Harry'ego.Znaliśmy się zalednie 1 dzień a ja czułam że to nie jest zwykła przyjaźń. Po miesiącu znjomości zostaliśmy parą. Mało o nim wiedziałam. Był bardzo skryty i tajemniczy, ale dzięki temu , jeszcze bardziej pociągający.

Pewnego wieczoru oglądaliśmy film. Ale mało nas on interesował. Była to tylko wymówka żeby spędzić czas razem. Harry siedział na kanapie a ja miałam
głowę na jego kolanach. Wszystko czego chciałam było blisko mnie. Harry nachylił się i delikatnym rychem dłoni przybliżył moją twarz do swojej. Tak czułym pocałunkiem
nie obdarzył mnie jeszcze nikt na świecie.

Kogoś takiego naprawdę potrzebowałam. Był moim ideałem! Którego kochałam ponad życie i obiecałam że nigdy nie przestanę

Hejka ♥

Siemanko !

Założyłam tego bloga żeby dzielić się z wami moimi przemyśleniami , imaginami i wiadomościami dotyczącymi 1D *.* Mam nadzieję że się wam spodoba <3