[Oczami Harry'ego]
Obejmując swojego partnera przyłożyłem usta do jego szyi. Odwrócił się i zgrabnym ruchem dłoni odgarną włosy z mojej twarzy.
-Kocham Cię kocie - Wyszeptał
-Ja Ciebie bardziej- Powiedziałem zadziornym głosem
-Chcesz się o to bić ? - Zapytał i rzucił się na mnie
Tracąc równowagę upadłem na łóżko. Louis całował mnie po szyi. Po kolei zaczynałem odpinać guzik po guziku jego koszuli. Gdy odzież leżała już na podłodze poczułem ciepły oddech na brzuchu. Spojrzałem. Przestraszony Lou wtulony był w mój tors.
-Kochanie co się stało?- Zapytałem patrząc mu w oczy
-Harry! Miałem straszną wizję! Proszę nie dopuść by się spełniła! Proszę! - Chłopak wielkimi oczami spoglądał na moje usta.
-Cokolwiek widziałeś obiecuję że nigdy się to nie wydarzy!-Uśmiechnełem się a Lou znowu i popchną mnie na łóżko.
Nagle usłyszeliśmy dzwonek do drzwi.
Zdziwieni patrzyliśmy w stronę wejścia. Przecież nikogo nie zapraszaliśmy, pomyślałem i zaczełełem ubierać spodnie.
Ktoś przed drzwiami bardzo się niecierpliwił dlatego nie fatygowałem mojego ukochanego.
Sam poszedłęm otworzyć. Idąc w stronę drzwi słyszałem coraz mocniejsze walenie. Lekko uchyliłem drzwi które brutalnie się otworzyły popychając mnie na półkę z butami.
Do domu wbiegł Zayn:
-Harry!Harry! O mój boże szybko ubieraj się ! -Spojrzał na mnie ubranego w same spodnie.
-Okej stary! Mów co się stało.- Uspokoiłem przyjaciela.
-HARRY NIE MA TERAZ CZASU! [T.I] jest w szpitalu! - Powiedział poganiając mnie
-CO ?! JAK TO? Co się stało?! - W moim oku zakręciłą się łza
-Harry kocie! Co się stało! Mam tam iść? -Usłyszałęm troskliwy krzyk Louis'a
-Nie kochanie! Wszystko jest okej! Muszę na chwilkę wyjść, nie martw się! Wyśle ci sms'a o której wrócę!- Odpowiedziałeś na uspokojenie.
[Oczami Louis'a]
Usłyszałem krzyk Harry'ego i głośne trzaśnięcie drzwiami.Zaniepokoiłem się. Ale ufałem mojemu partnerowi i nie wtrącałem się w jego sprawy.
[Oczami Harry'ego]
Jechaliśmy samochodem do szpitala.Zayn jechał bardzo szybko ale mi nadal wydawało się że stoimy w miejscu. Zdenerwowany wbiegłem do szpitala. Mój przyjaciel zaprowadził mnie do pokoju w którym leżała [T.I.].
Lekarz zabronił mi tam wchodzić, ale jej zdrowie było dla mnie ważniejsze niż bełkot jakiegoś kolesia.
-[T.I] !!! - Wbiegłem do sali, była nieprzytomna. Uklękłem przy łóżku.
-[T.I] Trzymaj się! Będzie dobrze! Obiecuje. Nie możesz mnie zostawić słyszysz! - Uniosłem głos.
Do pokoju przyszedł lekarz. Wyprosił mnie.
Zayn uspokajał mnie i tłumaczył dlaczego nie mogę wejść.
Czułem się potwornie. Serce mało nie wyskoczyło mi z piersi, a ręce trzęsły się nerwowo.
Z moich oczu płynęły łzy. Nie zdawałem sobie sprawy jak bardzo mi na niej zależy dopóki nie uświadomiłem sobie że mogę ją stracić.
Przypomniałem sobie że obiecałem napisać sms'a do Lou. Wyjąłem telefon. Nie dawałem rady nawet go utrzymać. Poprosiłem Zayn'a o poinformowanie mojego partnera. Przyjaciel wziął telefon i wykręcił numer.
[Oczami Zayn'a]
Tak roztrzęsionego Harry'ego nie widziałem NIGDY.Ledwo potrafił cokolwiek zrobić. Poprosił mnie o poinformowanie Louis'a o całym zajściu. Dopiero w tedy dowiedziałem się że są parą. Troszkę mną wstrząsnęło ale nic do tego nie miałem. Cieszyłem się.
Wybrałem numer.
-Pi*pi*pi*pi
-Halo! Harry ? -Odezwał się głos w telefoni
-Emmm... Cześć tu Zayn! My się jeszcze nie znamy. Jestem przyjacielem Harry'ego. Miło mi cię poznać.
-Mi ciebie również. Dlaczego dzwonisz? - Zapytał
-To ja byłem u was w domu. Ja i Harry jesteśmy w szpitalu. Nasza przyjaciółka przeszła wypadek samochodowy, jest nieprzytomna. Twój partner bardzo to przeżył. Nie miał siły zadzwonić.
-O mój Boże! Jak to możliwe. Czy mam tam do was przyjechać? -Zapytał zatroskany chłopak.
-W tej ciężkiej chwili wsparcie jest jedynym co możemy mu dać. Proszę przyjedź jesteśmy w szpitalu przy ul. Galileusza 69 !
- Zaraz będę. Pi*pi*pi - Usłyszałeś dźwięk odkładanej słuchawki
A więc czekać , pomyślałeś, i wróciłeś do Harry'ego.
[Oczami Lou]
To było jak sen. W jednej chwili ja i Harry leżymy razem w łóżku a w drugiej jadę do szpitala. Nie mogłem uwierzyć w to co powiedział mi Zayn. Zaraz tam pojadę i sprawdzę co się stało. Ciekawe jak się czuję Harry.
[Oczami [T.I] ]
Otworzyłam delikatnie oczy.Ostre światło zmuszało mnie do powrotnego zamknięcia ich.
Ktoś był w sali. Trzymał mnie za rękę. Odwróciłam wzrok. To Harry.
Spodziewałam się tam wszystkich, ale nie jego. Od jakiegoś czasu oddaliliśmy się od siebie. Dokładnie od momętu w którym powiedział mi że jest .... po prostu czuje jak tracę z nim kontakt.
Patrzył na mnie swoimi zielonymi oczami.
Widziałam błysk w oku kiedy zauważył że się obudziłam. Pobiegł po lekarza i resztę. Zaraz w pokoju zjawili się Zayn, moi rodzice i chłopak którego kompletnie nie znałam. Stał w rogu pokoju. Nie podchodził. Harry trzymał mnie za rękę.