niedziela, 27 stycznia 2013

II cz Imagin z Larry'm

Nic i Nikt nas nie rozdzieli !


Położyłem się obok młodszego partnera.
Jeszcze nikt nie wiedział o naszym związku ale już niebawem planowaliśmy powiedzieć rodzinie i znajomym.
Gdy tak lerzeliśmy. Poczułem ciepły oddech na swojej szyi i ciepły dotyk rąk na plecach. Harry Przysunoł mnie do siebie.Delikatnie pogładził moje brązowe włosy i złożył na moich ustach delikatny lecz bardzo czuły pocałunek.
Gdy wstaliśmy poszedłem zrobić śniadanie. Zaspany Hazza przyszedł w szlafroku pod którym zauważyłem jego nagie ciało. Z głupawym uśmieszkiem na twarzy Podszedł i pomógł mi w przygotowaniach do posiłku.Siedząc i jedząc, nasza rozmowa zeszła na tor naszego związku.
Nie wiedziałem jak powiemy o tym mojej mamie która była bardzo religijna i nie pochwalała związków homoseksualnych.
Nie przeszkadzało mi to jednak.
Uważałem że ja i Harry jesteśmy w zwyczajnym związku. Kochaliśmy się a więc nie widziałem przeciwwskazań abyśmy nie byli ze sobą. Ale jednak kiedyś musieliśmy się ujawnić. Po śniadaniu poszliśmy do parku. Tym razem bardzo odwarznie kroczyliśmy alejkami trzymając się za ręce. Unikaliśmy ciekawskich spojrzeń ludzi, których niegdyś tak bardzo się bałem. Dzięki Harry'emu otworzyłem się na ludzi. Byłem bardziej śmiały i gotowy bronić swojego zdania. Byłem, mu zato wdzięczny.
Usiedliśmy na ławce. Popatrzyłem na Hazze.
Był szczęśliwy ale przygnębiony. Jego wzrok wpatrzony był w drzewo. Położyłem mu rękę na policzku. Ocknoł sie i popatrzył mi w oczy.

-Harry! Co się dzieję? - Zapytałem zmartwiony.

-Wszystko dobrze. Tylko ehhh.... - Patrzył na mnie wzrokiem kogoś kto musi podjąc trudną decyzję.

-Wszystko co robie, robię dla siebie. Nigdy nie myśle o innych. A może lepiej by było gdybym zniknoł z twojego życia. W tedy nie musiałbyś prowadzić tej trudnej rozmowy z matką i ryzykować że cię zato znienawidzi!!! - Z podniesionym głosem powiedział do mnie Harry.

Widziałam na jego twarzy wymalowaną złość, radość i smutek. Było mi go żal.

-Harry, Kocie! - Posłałem mu ciepły uśmiech. - Wiesz że to niema znaczenia. Kocham Cię a innym nic do tego. Jestem gotowy na wiele. ale napewno nie na rozstanie z tobą.

Buzia chłopaka pojaśniała. Ale nadal widziałem w jego oczach zakłopotanie.
By oficjalnie go przekonać że mówię prawdę. Usiadłem mu na kolanach i pocałowałem go w prost w usta.Wiedziałem że Harry lubi gdy go całuję. Miałem rację. Szerok się uśmiechnoł i dał się namówić na spacer.

Poszliśmy do sklepu. Postanowiliśmy że zaprosimy naszych rodziców na kolację i tam im wszystko powiemy. Kupiliśmy potrzebne produkty i wróciliśmy do domu. Harry zadzwonił do swojej mamy a ja po swoich rodziców. (Harry miał tylko mamę ale nigdy o tym nie rozmawialiśmy).
Zgodzili się! Przyjdą o 19. Była 15:30 więc stwierdziłem że spokojnie zdążymy.



[Oczami Harry'ego]

Bałem się. Tak cholernie się bałem reakcji mamy Lou. Moją mamę znałem i wiedziałem że dobrze to zniesie. Ale mama Louisa? Nie znałem jej. nie wiedziałem jak zareaguje. Czy znienawidzi swojego syna. Czy raczej mnie? W mojej głowie roiło się wiele myśli. Pojawiało się tak wiele pytań na które odpowiedzieć mi mógł tylko Czas. Zdenerwowany pomagałem Louis'owi robić kolację. W głębi serca cieszyłem się że jesteśmy razem. Wiedziałem że po tym wieczorze wszystko się zmieni. Tylko jeszcze nie wiedziałem czy na dobre czy na złe. Stół był już zastawiony. Jedzenie przygotowane. Ja i mój partner byliśmy szykownie ubrani. Podszedłem do niego :

-Kochanie! Posłuchaj. bez względu co się tutaj dzisiaj wydarzy.... - Przerwałem na chwilkę

-Chcę żebyś wiedział że cię kocham. I jeszce raz powtarzam. Nikt i nic tego nie zmieni. - Pocałowałem go.
Nasz pocałunek był głęboki tzn bardzo emocjonalny. Choć był to tylko pocałunek, czułem więź która się między nami zrodziła przez te pare dni związku. Wszystko co razem przerzyliśmy przeleciało mi przed oczami. Myśl przerwał mi dzwonek do drzwi.
Popatrzyłem przez wizjer. To była moja mama. Lou schował się w kuchni. Otworzyłem drzwi i pomogłem jej się rozebrać. Zaprowadziłem ją do salonu. I zaczeła się rozmowa.

-Piękne mieszkanie. Sam tu tak mieszkasz? - Na jej twarzy widziałem ciepły i serdeczny uśmiech. Pełen matczynej miłości.

-Nie mamo. Chciałem ci kogoś przedstawić. Ale to dopiero za chwilkę. - Powiedziałem z lekkim zdenerwowaniem w głosie.

Moja mama znów się uśmiechneła.
Usłyszałem dzwonek do drzwi. To zapewne rodzice Lou.
Nagle moje serce zaczeło bić jak oszalałe.
Miałem wrażenie że jego bicie słyszą wszyscy w koło.
Na korytarzu Louis rozmawiał ze swoimi rodzicami, którzy zadawali te same pytania co i moja mama a chłopak odpowiadał na nie tak samo jak ja.

Louis wprowadził rodziców do salonu. Jego ojciec odrazu zmierzył mnie wzrokiem. Usiedliśmy przy stole. Zapadła niezręcza cisza. Aż w końcu Moja mama zwróciła się do mnie.

-A więc Harry. Może przedstawisz mi kolegę. - Zmieszany wstałem i powiedziałem:

-Mamo. to jest Louis. Studiujemy i mieszkamy razem. - Powiedziałem z wymuszonym uśmiechem na twarzy.

- O . Witaj Louis'ie. Mój syn nigdy nie wspominał że ma współlokatora.Za to często opowiadal mi o jego miłości. Mam nadzieję że ją dzisiaj poznam. -Na jej twarzy znowu pojawił się ten ciepły uśmiech który znałem z dzieciństwa.

Rodzice Lou nie spuszczali mnie z oczu.
Czułem się bardzo niezręcznie dlatego popatrzyłęm na Louis'a. On też był bardzo spięty. On również postanowił mnie przedstawić.

-Mamo, Tato ! Poznajcie Harry'ego. Tak jak wcześniej wspominał studiujemy i mieszkamy razem. Oraz łączy naz wyjątkowa relacja.

Rodzice mojego wybranka uśmiechneli się. Miałem wrażnie że mnie polubili ale nie wiedziałem jak zareagują nawieść o naszym związku.