Był słoneczny dzień który postanowiłeś dobrze wykorzystać.
Pszedłeś na spacer do lasu. Było cicho i spokojnie. Ptaki ćwierkały ci nad głową.Czułeś się wpaniale. Pod pachą niosłeś koc który postanowiłeś rozłożyć na polanie niedaleko rzeczki.
Pogrążony w myślach nie zaóważyłeż że ktoś inny również jest na łące. Był to chłopak o zielonych oczach i brązowych lokowanych włosach. Przysiadł się do cb. Gdy otworzyłeś oczy aż wrzasnełeś z przerażnia na co chłopak cicho zachichotał.
-Cześć, jestem Harry a ty ? - Powiedział cicho chłopak
-Emmm.. Cześć ! Jestem Louis. Miło mi Cię poznać.- Powiedziałeś lekko zaskoczony z uśmiechem na twarzy.
Poczułeś w sobie coś co czueś już wcześniej wobec innego chłopaka. Długo w tedy nad tym myślałeś ale nie doszedłeś do sęsownych wniąsków.Jedynym realnym wytłumaczeniem była twoja Homoseksualność której jeszcze w sobie nie odkryłeś.
Z mieszanymi uczuciami rozpoczełeś rozmowe z chłopakiem. Wydawał się bardzo miły i sympatyczny.
Zostaliście przyjaciółmi. Z każdym dniem oraz bardziej ci na nim zależało!
Czułeś się dziwnie myśląc o swojej orientacji. Zawsze zastanawiałeś się dlaczego nigdy nie pociągała cię kobieta. Myślałeś ża nie spotkałeś jeszcze odpowiedniej ale twoje spekulacje okazały się mylne.Codziennie myślałeś nad sobą i codziennie coraz bardziej przekonywałeś się że twój homoseksualizm może być najlepszym co cię w życiu spotkało.
Pozostała tylko kwesta Harry'ego. Przyjaźniliście się. Nie mogłeś mu powiedzieć że się w nim zakochałeś. W tedy wasza przyjaźń mogła się skończyć, a twoje serce nie wytrzymało by tego.
[Oczami Harry'ego]
Wiedziałeś kim jesteś ale mimo tego nie potrafiłeś opanować uczucia jakim darzyłeś Lou. Byliście bliscy sobie a ty nie chciałeś tego zniszczyć. Ale kiedyś musiał być ten 1 raz. Postanowiłeś powiedzieć Louis'owi co czujesz. Zadzwoniłeś do niego i umuwiliście się w parku. Czekałeś na ławce na której zawsze siedzieliście i karmiliście gołębie. Louis krzyczał w tedy : Kevin ! I śmiał się głośno.
Louis przyszedł.!Lekko zdenerwowany usiadł na ławkę. Nie popatrzył na ciebie ani na chwilkę. Wydało ci się do dziwne więc wyciągnełeś rękę i podałeś mu ją. On strachliwie ją uścisnoł i popatrzył na ciebie wzrokiem pełnym miłości. Ale nic nie mówił. Zaczełeś:
-Lou ! Ja wiem że jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi ale ....
Nie dokończyłeś bo Louis niebespiecznie się do cb zbliżył. Próbowałeś dokończyć :
-No ale ...... Ja eee..... ! Jets coś o czym nie wiesz.... ! Póbowałem ci kiedyś powiedzieć ale ... !- Było ci trudno. Bardzo trudno ale spróbowałeś ponownie:
-Lou ja jestem ...... ! - Nie mogłeś wyksztusić ani słowa . Louis ponownie się do ciebie zbliżył :
-Ja też cię kocham Harry ! I złożył na twoich ustach słodki pocałunek którego nie zapomnisz do końca życia. Przestraszony ale również zadowolony z tego co się stało postanowiłeś skończyć urwaną wcześniej myśl:
-Ty też jesteś ..... Taki jak ja ? -Zapytałeś patrząc mu w oczy.
-Nie wiem kim jesteś ale wiem jedno .... Że cię kocham ! - I ponownie cię pocałował.
Jego usta były ciepłe a w jego ramionach czułęś się bezpieczny. Postanowiliście zamieszkać razem. życie codzinne nabrało całkiem nowego znaczenia dla was obojga. Do tej pory nie spotkaliście osoby tak podobnej do was. Nie wiedzieliście jak to jest budzić się obok ukochanej osoby i przy niej zasypiać. Od teraz rozpoczeliście nowe życie obok siebie.
{*******}
Nastał poranek. Wakacje się skończyły więc musiałem wstawać na uczelnię. Jednak to nie było takie proste.
Kiedy zadzwonił mi budzik postanowiłem się ubrać. Gdy tylko podniosłam się z łużka poczułem że coś ciągnie mnie spowrotem.
To Harry. Jego rozczochrane loki opadały mu na twarz! Tak śmiesznie wyglądał. Zachichotałem cicho i spowrotem wszedłem do łużka. Przytliłem Go ! Odgarnełem włosy z jego pięknej buzi i pocałowałem w pół śpiącego chłopaka. Ale on był bardziej rozbudzony niż ja. Złapał mnie za rękę i przyciągnoł bliżej siebie. Nasze nagie ciałą się spotkały. Na czole poczułem kropelki potu które nerwowo spływały mi po twarzy. Partner otarł mi je ręką i nie pytając o nic Zaczoł całować mnie po szyi. Bardzo mi się to podobało ale została jeszcze szkoła. Sięgnełem po telefon. Zdezoriętowany Harry patrzył co robię. Zadzwoniłem do Niall'a że musze zostać dzisiaj w domu i żeby przyniusł mi notatki. Kolega zgodził się chętnie a ja wróciłem do Harry'ego.