Nic i Nikt nas nie rozdzieli !
Położyłem się obok młodszego partnera.
Jeszcze nikt nie wiedział o naszym związku ale już niebawem planowaliśmy powiedzieć rodzinie i znajomym.
Gdy tak lerzeliśmy. Poczułem ciepły oddech na swojej szyi i ciepły dotyk rąk na plecach. Harry Przysunoł mnie do siebie.Delikatnie pogładził moje brązowe włosy i złożył na moich ustach delikatny lecz bardzo czuły pocałunek.
Gdy wstaliśmy poszedłem zrobić śniadanie. Zaspany Hazza przyszedł w szlafroku pod którym zauważyłem jego nagie ciało. Z głupawym uśmieszkiem na twarzy Podszedł i pomógł mi w przygotowaniach do posiłku.Siedząc i jedząc, nasza rozmowa zeszła na tor naszego związku.
Nie wiedziałem jak powiemy o tym mojej mamie która była bardzo religijna i nie pochwalała związków homoseksualnych.
Nie przeszkadzało mi to jednak.
Uważałem że ja i Harry jesteśmy w zwyczajnym związku. Kochaliśmy się a więc nie widziałem przeciwwskazań abyśmy nie byli ze sobą. Ale jednak kiedyś musieliśmy się ujawnić. Po śniadaniu poszliśmy do parku. Tym razem bardzo odwarznie kroczyliśmy alejkami trzymając się za ręce. Unikaliśmy ciekawskich spojrzeń ludzi, których niegdyś tak bardzo się bałem. Dzięki Harry'emu otworzyłem się na ludzi. Byłem bardziej śmiały i gotowy bronić swojego zdania. Byłem, mu zato wdzięczny.
Usiedliśmy na ławce. Popatrzyłem na Hazze.
Był szczęśliwy ale przygnębiony. Jego wzrok wpatrzony był w drzewo. Położyłem mu rękę na policzku. Ocknoł sie i popatrzył mi w oczy.
-Harry! Co się dzieję? - Zapytałem zmartwiony.
-Wszystko dobrze. Tylko ehhh.... - Patrzył na mnie wzrokiem kogoś kto musi podjąc trudną decyzję.
-Wszystko co robie, robię dla siebie. Nigdy nie myśle o innych. A może lepiej by było gdybym zniknoł z twojego życia. W tedy nie musiałbyś prowadzić tej trudnej rozmowy z matką i ryzykować że cię zato znienawidzi!!! - Z podniesionym głosem powiedział do mnie Harry.
Widziałam na jego twarzy wymalowaną złość, radość i smutek. Było mi go żal.
-Harry, Kocie! - Posłałem mu ciepły uśmiech. - Wiesz że to niema znaczenia. Kocham Cię a innym nic do tego. Jestem gotowy na wiele. ale napewno nie na rozstanie z tobą.
Buzia chłopaka pojaśniała. Ale nadal widziałem w jego oczach zakłopotanie.
By oficjalnie go przekonać że mówię prawdę. Usiadłem mu na kolanach i pocałowałem go w prost w usta.Wiedziałem że Harry lubi gdy go całuję. Miałem rację. Szerok się uśmiechnoł i dał się namówić na spacer.
Poszliśmy do sklepu. Postanowiliśmy że zaprosimy naszych rodziców na kolację i tam im wszystko powiemy. Kupiliśmy potrzebne produkty i wróciliśmy do domu. Harry zadzwonił do swojej mamy a ja po swoich rodziców. (Harry miał tylko mamę ale nigdy o tym nie rozmawialiśmy).
Zgodzili się! Przyjdą o 19. Była 15:30 więc stwierdziłem że spokojnie zdążymy.
[Oczami Harry'ego]
Bałem się. Tak cholernie się bałem reakcji mamy Lou. Moją mamę znałem i wiedziałem że dobrze to zniesie. Ale mama Louisa? Nie znałem jej. nie wiedziałem jak zareaguje. Czy znienawidzi swojego syna. Czy raczej mnie? W mojej głowie roiło się wiele myśli. Pojawiało się tak wiele pytań na które odpowiedzieć mi mógł tylko Czas. Zdenerwowany pomagałem Louis'owi robić kolację. W głębi serca cieszyłem się że jesteśmy razem. Wiedziałem że po tym wieczorze wszystko się zmieni. Tylko jeszcze nie wiedziałem czy na dobre czy na złe. Stół był już zastawiony. Jedzenie przygotowane. Ja i mój partner byliśmy szykownie ubrani. Podszedłem do niego :
-Kochanie! Posłuchaj. bez względu co się tutaj dzisiaj wydarzy.... - Przerwałem na chwilkę
-Chcę żebyś wiedział że cię kocham. I jeszce raz powtarzam. Nikt i nic tego nie zmieni. - Pocałowałem go.
Nasz pocałunek był głęboki tzn bardzo emocjonalny. Choć był to tylko pocałunek, czułem więź która się między nami zrodziła przez te pare dni związku. Wszystko co razem przerzyliśmy przeleciało mi przed oczami. Myśl przerwał mi dzwonek do drzwi.
Popatrzyłem przez wizjer. To była moja mama. Lou schował się w kuchni. Otworzyłem drzwi i pomogłem jej się rozebrać. Zaprowadziłem ją do salonu. I zaczeła się rozmowa.
-Piękne mieszkanie. Sam tu tak mieszkasz? - Na jej twarzy widziałem ciepły i serdeczny uśmiech. Pełen matczynej miłości.
-Nie mamo. Chciałem ci kogoś przedstawić. Ale to dopiero za chwilkę. - Powiedziałem z lekkim zdenerwowaniem w głosie.
Moja mama znów się uśmiechneła.
Usłyszałem dzwonek do drzwi. To zapewne rodzice Lou.
Nagle moje serce zaczeło bić jak oszalałe.
Miałem wrażenie że jego bicie słyszą wszyscy w koło.
Na korytarzu Louis rozmawiał ze swoimi rodzicami, którzy zadawali te same pytania co i moja mama a chłopak odpowiadał na nie tak samo jak ja.
Louis wprowadził rodziców do salonu. Jego ojciec odrazu zmierzył mnie wzrokiem. Usiedliśmy przy stole. Zapadła niezręcza cisza. Aż w końcu Moja mama zwróciła się do mnie.
-A więc Harry. Może przedstawisz mi kolegę. - Zmieszany wstałem i powiedziałem:
-Mamo. to jest Louis. Studiujemy i mieszkamy razem. - Powiedziałem z wymuszonym uśmiechem na twarzy.
- O . Witaj Louis'ie. Mój syn nigdy nie wspominał że ma współlokatora.Za to często opowiadal mi o jego miłości. Mam nadzieję że ją dzisiaj poznam. -Na jej twarzy znowu pojawił się ten ciepły uśmiech który znałem z dzieciństwa.
Rodzice Lou nie spuszczali mnie z oczu.
Czułem się bardzo niezręcznie dlatego popatrzyłęm na Louis'a. On też był bardzo spięty. On również postanowił mnie przedstawić.
-Mamo, Tato ! Poznajcie Harry'ego. Tak jak wcześniej wspominał studiujemy i mieszkamy razem. Oraz łączy naz wyjątkowa relacja.
Rodzice mojego wybranka uśmiechneli się. Miałem wrażnie że mnie polubili ale nie wiedziałem jak zareagują nawieść o naszym związku.
Od chwili kiedy cię ujrzałem !
Był słoneczny dzień który postanowiłeś dobrze wykorzystać.
Pszedłeś na spacer do lasu. Było cicho i spokojnie. Ptaki ćwierkały ci nad głową.Czułeś się wpaniale. Pod pachą niosłeś koc który postanowiłeś rozłożyć na polanie niedaleko rzeczki.
Pogrążony w myślach nie zaóważyłeż że ktoś inny również jest na łące. Był to chłopak o zielonych oczach i brązowych lokowanych włosach. Przysiadł się do cb. Gdy otworzyłeś oczy aż wrzasnełeś z przerażnia na co chłopak cicho zachichotał.
-Cześć, jestem Harry a ty ? - Powiedział cicho chłopak
-Emmm.. Cześć ! Jestem Louis. Miło mi Cię poznać.- Powiedziałeś lekko zaskoczony z uśmiechem na twarzy.
Poczułeś w sobie coś co czueś już wcześniej wobec innego chłopaka. Długo w tedy nad tym myślałeś ale nie doszedłeś do sęsownych wniąsków.Jedynym realnym wytłumaczeniem była twoja Homoseksualność której jeszcze w sobie nie odkryłeś.
Z mieszanymi uczuciami rozpoczełeś rozmowe z chłopakiem. Wydawał się bardzo miły i sympatyczny.
Zostaliście przyjaciółmi. Z każdym dniem oraz bardziej ci na nim zależało!
Czułeś się dziwnie myśląc o swojej orientacji. Zawsze zastanawiałeś się dlaczego nigdy nie pociągała cię kobieta. Myślałeś ża nie spotkałeś jeszcze odpowiedniej ale twoje spekulacje okazały się mylne.Codziennie myślałeś nad sobą i codziennie coraz bardziej przekonywałeś się że twój homoseksualizm może być najlepszym co cię w życiu spotkało.
Pozostała tylko kwesta Harry'ego. Przyjaźniliście się. Nie mogłeś mu powiedzieć że się w nim zakochałeś. W tedy wasza przyjaźń mogła się skończyć, a twoje serce nie wytrzymało by tego.
[Oczami Harry'ego]
Wiedziałeś kim jesteś ale mimo tego nie potrafiłeś opanować uczucia jakim darzyłeś Lou. Byliście bliscy sobie a ty nie chciałeś tego zniszczyć. Ale kiedyś musiał być ten 1 raz. Postanowiłeś powiedzieć Louis'owi co czujesz. Zadzwoniłeś do niego i umuwiliście się w parku. Czekałeś na ławce na której zawsze siedzieliście i karmiliście gołębie. Louis krzyczał w tedy : Kevin ! I śmiał się głośno.
Louis przyszedł.!Lekko zdenerwowany usiadł na ławkę. Nie popatrzył na ciebie ani na chwilkę. Wydało ci się do dziwne więc wyciągnełeś rękę i podałeś mu ją. On strachliwie ją uścisnoł i popatrzył na ciebie wzrokiem pełnym miłości. Ale nic nie mówił. Zaczełeś:
-Lou ! Ja wiem że jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi ale ....
Nie dokończyłeś bo Louis niebespiecznie się do cb zbliżył. Próbowałeś dokończyć :
-No ale ...... Ja eee..... ! Jets coś o czym nie wiesz.... ! Póbowałem ci kiedyś powiedzieć ale ... !- Było ci trudno. Bardzo trudno ale spróbowałeś ponownie:
-Lou ja jestem ...... ! - Nie mogłeś wyksztusić ani słowa . Louis ponownie się do ciebie zbliżył :
-Ja też cię kocham Harry ! I złożył na twoich ustach słodki pocałunek którego nie zapomnisz do końca życia. Przestraszony ale również zadowolony z tego co się stało postanowiłeś skończyć urwaną wcześniej myśl:
-Ty też jesteś ..... Taki jak ja ? -Zapytałeś patrząc mu w oczy.
-Nie wiem kim jesteś ale wiem jedno .... Że cię kocham ! - I ponownie cię pocałował.
Jego usta były ciepłe a w jego ramionach czułęś się bezpieczny. Postanowiliście zamieszkać razem. życie codzinne nabrało całkiem nowego znaczenia dla was obojga. Do tej pory nie spotkaliście osoby tak podobnej do was. Nie wiedzieliście jak to jest budzić się obok ukochanej osoby i przy niej zasypiać. Od teraz rozpoczeliście nowe życie obok siebie.
{*******}
Nastał poranek. Wakacje się skończyły więc musiałem wstawać na uczelnię. Jednak to nie było takie proste.
Kiedy zadzwonił mi budzik postanowiłem się ubrać. Gdy tylko podniosłam się z łużka poczułem że coś ciągnie mnie spowrotem.
To Harry. Jego rozczochrane loki opadały mu na twarz! Tak śmiesznie wyglądał. Zachichotałem cicho i spowrotem wszedłem do łużka. Przytliłem Go ! Odgarnełem włosy z jego pięknej buzi i pocałowałem w pół śpiącego chłopaka. Ale on był bardziej rozbudzony niż ja. Złapał mnie za rękę i przyciągnoł bliżej siebie. Nasze nagie ciałą się spotkały. Na czole poczułem kropelki potu które nerwowo spływały mi po twarzy. Partner otarł mi je ręką i nie pytając o nic Zaczoł całować mnie po szyi. Bardzo mi się to podobało ale została jeszcze szkoła. Sięgnełem po telefon. Zdezoriętowany Harry patrzył co robię. Zadzwoniłem do Niall'a że musze zostać dzisiaj w domu i żeby przyniusł mi notatki. Kolega zgodził się chętnie a ja wróciłem do Harry'ego.
Była jesień!
Szłam parkiem. Kopałam kolorowe liście które delikatnie wirowały na wietrze. Mój humor nie był dobry bo właśnie żucił mnie chłopak!
Było mi szkoda tego corazem przeżyliśmy. Było nam wspaniale. Nie wiem co się stało.Może brak czasu a może inna osoba oddzieliła nas od siebie?! Ale to już nie ważne. Rozstaliśmy się na
dobre !!!
Idąc środkiem alejki pogrążona w smutku nagle na kogoś wpadłam. Był to przystkojny Chłopak o zielonych oczach i burzą loków na głowie.Uśmiechnoł się i przeprosił
chodź tak naprawdę to nie była jego wina.Bardzo mi się spodobał więc postanowiłam zagadać. Widząc że nie jestem zbytnio szczęśliwa nie pytając o nic zaprosił mnie na kawę.
Było wspaniale.Dopiero zerwał ze mną chłopak a ja już o tym zapomniałam . Teraz moje serce biło dla Harry'ego.Znaliśmy się zalednie 1 dzień a ja czułam że to nie jest zwykła przyjaźń. Po miesiącu znjomości zostaliśmy parą. Mało o nim wiedziałam. Był bardzo skryty i tajemniczy, ale dzięki temu , jeszcze bardziej pociągający.
Pewnego wieczoru oglądaliśmy film. Ale mało nas on interesował. Była to tylko wymówka żeby spędzić czas razem. Harry siedział na kanapie a ja miałam
głowę na jego kolanach. Wszystko czego chciałam było blisko mnie. Harry nachylił się i delikatnym rychem dłoni przybliżył moją twarz do swojej. Tak czułym pocałunkiem
nie obdarzył mnie jeszcze nikt na świecie.
Kogoś takiego naprawdę potrzebowałam. Był moim ideałem! Którego kochałam ponad życie i obiecałam że nigdy nie przestanę
Siemanko ! ♥
Założyłam tego bloga żeby dzielić się z wami moimi przemyśleniami , imaginami i wiadomościami dotyczącymi 1D *.* Mam nadzieję że się wam spodoba <3